sobota, 14 lutego 2009

Zima,wiosna i osłonka-taki mały kogel-mogel

Sniegu u nas po pas.I ciągle pada.Moje choinki przed domem ledwo wytrzymują ciężar sniegu na gałęziach.Psy mają problem z bieganiem po nieodsnieżonej częsci podwórka.
Mimo,że znienawidzona przeze mnie tego roku zima trwa i trwa,to muszę jej przyznać jedno.Ma swój urok i potrafi zachwycić.



Gałązki forsycji po tygodniu ,,wygrzewania się,, w domu zakwitły i popuszczały młode listki.Wiem ,że szybko przekwitną ale chociaż przez parę dni nacieszą oczy.



Mój ostatni nabytek.Osłonka-kielich z różyczkami.Misternie wykonane kwiatuszki urzekły mnie swą delikatnoscią i ujęły za serce.A że serce moje słabe ,to nie zastanawiałam się długo czy kupić,czy nie.

Słodkie walentynki

Droga do miłosci musi być słodka.Dla mojego Walentego na deserek przygotowałam ciasto,które u mnie nazywa się SMIETANOWIEC..

Składniki:
50 g żelatyny
1,5 szkl.mleka
3/4 szkl cukru
2 szkl.smietanki kremówki 36%
4 galaretki
paczka biszkoptów

Żelatynę rozpuscić w 1/2 szkl wody .1,5 szkl mleka zagotować z cukrem.Do ciepłego mleka dodać rozpuszczoną żelatynę ..Ostudzić.
Ubić smietankę.Dodać bardzo szybko mleko z żelatyną i pokrojone w kostkę 3 galaretki.
Wlać do tortownicy wyłożonej biszkoptami.
Na wierzch wylać galaretkę.
Różne są wersje takich smietanowo-galaretkowych ciast.Moja jest taka i jest naprawdę super...




Hoja dostała dzisiaj podpórkę w kształcie serduszka.Jak walentynki to walentynki.



Poduszkowa moja ukladanka...:))))






Wszystkim zakochanym dużo miłosci w tym dzisiejszym walentynkowym dniu.....

poniedziałek, 9 lutego 2009

Krótki przegląd pogody

Sobota.Wiosna.
Myję okna,sprzątam.Słyszę jak moje chłopaki smigają na motorynce po placu tuż za płotem.Cieszą się.Ciepło.


Niedziela.Dalej wiosennie.Krótki spacerek po pobliskich (kilka metrów)chaszczach.
Pierwsze ,,kotki,,się obudziły.
Aparat odmówił posłuszeństwa.Ach te baterie...




Poniedziałek.....Snieg.Oszaleć można.
Moje szafirki kwitną cudownie.Nie boją się sniegu za oknem.
Ja zresztą też.


A jak będzie jutro? Słonecznie,sniegowo?
Kto to wie?
Ale czy to ważne?
Tyle wokół nieszczęsć i chorób.
Więc oby zdrowo i szczęsliwie było.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Janioły moje

Lubię aniołki.
Ot po prostu.
Kupuję,dostaję.
Drewniane,ceramiczne,szmaciane.



Aniołkowa okiestra przycupnęła na parapecie...



Drewniane aniołki z wyprawy do Kazimierza D. n/Wisłą.W skład orkiestry wchodziły jeszcze dwa aniołki-grajki.Nie kupiłam od razu ,bo były dosć drogie(precyzyjna,ręczna robota).Podczas następnej wizyty w Kazimierzu juz ich nie było.



Te dwa rozmodlone anioły też z Kazimierza.



A ten udaje,że czyta....




Niewiniątka ze słodkimi buzialami...




Janielica sliczna z ARTE EGO...






A to najukochańcze moje aniołki...
A może diabełki??....)))))

niedziela, 1 lutego 2009

,,Wisielec,,


..Tak naleweczka moja kolejna się zwie.
Przepis znalazł gdzies mój szwagier M.
I znając moje ,,zamiłowania,, do eksperymentów owocowo-alkoholowych przesłał do wypróbowania.
Nalewkę robiłam już kilkakrotnie.Zawsze się udaje.
I tak własnie ostatnio przeglądając mój kajet z przepisami -rzucił mi się w oko ,,Wisielec,,.
Wykonanie bardzo proste.Trzeba tylko długo czekać na końcowy efekt,bo aż 2 m-ce.
Smaczek taki w klimacie Swiąt Bożego Narodzenia,bo pomarańczowo-gożdzikowy,ale kto powiedział ,że nie można jej pić w Swięta Wielkanocne?
Licząć tak 2 m-ce do przodu to akurat powinien mój wisielec dojrzeć na te swięta.
A ja się już doczekać nie mogę.

A więc:
1 litr wódki
2-10 gożdzików
250g cukru w kostkach ( ja dałam normalny)
duża pomarańcza

Wódkę wlać do wysokiego słoja,dodać cukier.Mieszać aż się rozpuscici. Pomarańczę umyć,sparzyć,ostudzić.
W pomarańczę wbić 2-10 gożdzików,w zależnosci od intensywnosci aromatu,jaki chcemy uzyskać.
Pomarańczę podwiązać do pokrywki,żeby nie dotykała alkoholu.Słój zamknąć szczelnie.
Odstawić na 2 m-ce.

środa, 28 stycznia 2009

Tęsknoty za wiosną cd

Już mi się tęskni za uprawianiem przydomowego ogródka.
Nie mogę się doczekać ,kiedy wyjdę sobie podziabać,poplewić,poprzesadzać,albo chociażby popatrzeć.
Na razie więc,zastępczo,mam maly ,nie przydomowy ,ale domowy ogródeczek.
Czekam aż szafirki wystawią swoje fioletowe glówki.Hiacynt zakwitl drugi raz tzn.druga odnóżka.No i żonkile.





Na chwilę,doslownie na chwilę,zajrzało w moje okna słoneczko.Zdążyłam zrobić zdjęcie.
Słońce działa na mnie jak lekarstwo,uspokajająco i nastawia optymistycznie ..


niedziela, 25 stycznia 2009

Sezamowiec

Przepis znalazłam na blogu dorotus76.
Zaintrygował mnie ,bo po raz pierwszy spotkałam się z takim połączeniem składników:sezam,kokos,chałwa.
Ciasto wbrew pozorom nie jest ani za bardzo pracochłonne,ani zbyt skomlikowane.
A ciekawe i smaczne...






Składniki na ciasto kruche:

3 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki cukru pudru
250 g masła/margaryny
5 żółtek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki śmietany
Wszystkie składniki posiekać i zagnieść ciasto. Ciasto podzielić na 2 części.

Masa sezamowa:

1 szklanka sezamu (z czubem)
1/4 szklanki cukru
40 g masła/margaryny
2 łyżki miodu
Wszystkie składniki przesmażyć.

Masa kokosowa:

2/3 szklanki cukru
200 g wiórków kokosowych
5 białek
Białka ubić na sztywną pianę. Stopniowo dodawać cukier, ubijając. Na końcu dodać wiórki, wymieszać.

Masa z chałwy:

1/2 szklanki cukru
150 g chałwy (bez bakalii), pokruszonej
125 g miękkiego masła/margaryny
Wszystkie składniki dokładnie utrzeć mikserem, do uzyskania gładkiej masy.

Ponadto:

1 słoiczek kwaśnego dżemu (250 g), np. z czarnej porzeczki, powidła śliwkowe
Wykonanie:

Jedną część kruchego ciasta rozwałkować, przełożyć do wyłożonej papierem blaszki o wymiarach 25 x 35 cm. Ciasto posmarować ciepłą masą sezamową. Piec około 15 - 20 minut w temperaturze 180ºC. Jeśli sezam będzie się rumienił zbyt mocno, przykryć folią aluminiową. Ostudzić, wyjąć z blaszki.

Rozwałkować drugą część ciasta, przełożyć do tej samej blaszki, posmarować dżemem. Na dżemie równomiernie rozłożyć masę kokosową. Piec 15 - 20 minut w temperaturze 180ºC. Ostudzić, wyjąć z blaszki.

Ciasto z sezamem położyć na blaszce, posmarować masą chałwową, na górę położyć ciasto z dżemem i kokosem. Gotowe..