niedziela, 1 sierpnia 2010

Ławeczka


Stała sobie u babci w szopce przywalona koszykami i czymś tam jeszcze.
Pamiętałam ją jeszcze z dzieciństwa,gdy stała u babci w kuchni.Miała jeszcze takie oparcia z boków i składała się. Oparć już nie ma ale mechanizm składania ciągle działa.Pomyślałam,że przydałaby mi się na balkon.Babcia chętnie  zgodziła się oddać mi ją.Ona ma w szopce więcej miejsca, ja ławkę na tarasik.Wszyscy zadowoleni.
Ławka wyglądała tak:


A teraz troszkę doczyszczona ,wymalowana i  wygląda tak:








Kolorowy ,piękny kilimek też od babci.Kiedyś babcia sama takie cuda robiła.Dopiero niedawno rozebrała "warsztat",który stał w  "kuchni letniej".
A szmaciane  ,robione przez nią własnoręcznie  chodniczki,leżą w jej domku na wszystkich podłogach.





Znowu u nas upały.Z rozrzewnieniem wspominam syfony,które "robiły" fajne bąbelki.
Syfon,który mam znalazłam  w spiżarce w moim domu.Pan,który sprzedał nam dom,zostawił syfonik.
Nie zabrał go ze sobą, bo nie działa, niestety.





Namiastką takich bąbelków z syfonu z sokiem ,jest woda gazowana z sokiem np. z wiśni. 
Mój Maciej mówi,że smakuje jak szampan Piccolo.





















Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze.
Pozdrawiam gorąco i miłego tygodnia życzę.

67 komentarzy:

  1. Fajna ławeczka! Bardzo delikatna:) i przepiękne zdjęcie lawendy zrobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ławeczka przecudnie odnowiona, warto do niej uszyć długa poduche na gabeczce (ja wlasnie taka zrobilam,aby bardziej miekko sie siedzialo).Syfon to moja ostatnia milosc, pieknie to wszystko zaaranzowałas!Pozdrowienia najcieplejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale sielsko się zrobiło :)

    Metamorfoza ławeczki świetnie jej zrobiła.

    Z babci zdolniacha,że hej!Szkoda,że już nie tka,mogłaby stworzyć jeszcze tyle cudeniek.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu,Myszko,dziękuję Wam bardzo.
    Ikuś-jakieś poduchy by się właśnie przydały.Coś wykombinuję.
    Pauluś, babcia faktycznie zdolna kobitka.Umie wszystko.Teraz ma 85 lat i troszkę zaniemogła po złamaniu nogi.Radzi sobie jeszcze ze wszystkim bardzo dobrze ale warsztacik swój musiała niestety rozebrać.
    Bardzo dziękuję za miłe słowa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. buuuu już mi łapki zaczęły po klawiaturze biegać i miałam zapytać skąd Aguś kilim wytrzasnęłaś bo cudo takie że aż mnie skręciło z zazdrości, ale coś mnie cofnęło do tekstu i ... jestem wielce zawiedziona :(

    ławki ratowanie wyszło że niejeden majster by się zawstydzić musiał ;)

    pozdrawiam
    13ka

    OdpowiedzUsuń
  6. Aguś! super tę ławeczkę sobie przygarnęłaś :) a syfon jest boski :) pamiętam takie z dzieciństwa - mieliśmy w domu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Syfon, syfonem, ławeczka tralala, lawenda też jest i to w fioletach. Każdy może mieć, nie będziemy się nad tym rozwodzić, ale...
    Ale moja droga koleżanko, podczas czytania Twojego postu pomyślałam sobie, że musisz być bardzo szczęśliwą osobą posiadając babcię!!! I uprzejmie się dopraszam, aby fakt ten każdy docenił, posiadanie babci to naprawdę COŚ!!!
    Bo raczej niewiele z nas może się tym pochwalić, a już posiadaniem babci z pasją tkania to już w ogóle!!!
    Pozdrawiam i Ciebie szczęściaro i babcię starowinkę, szacowną osobę.

    OdpowiedzUsuń
  8. 13ko-ja tam się powtarzać nie bede ale Twoje komentarze zawsze poprawiają mi humor.
    Basiu-dziękuję Ci .
    Lejdiczku-dziękuję Ci kochana.Jesteś niesamowita! A ja szczęśliwa!!!
    Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity klimat dziś u siebie stworzyłaś:) Aż się tak miło na serduchu zrobiło:)
    Ja mam jeszcze dwie babcie i jedna i druga ma jakieś talenty.
    A syfon tak piękny, że aż szkoda, że nie działa.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj.Dziękuję,że do mnie trafiłaś i zostawiłaś po sobie tak miły ślad.
    Ławeczka-aż by się chciało przysiąść:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ławeczka świetna i w dodatku z historią:)))
    Właśnie przypomniałaś mi o moim historycznym syfoniku... hmmm, gdzie ja go mogłam wpakować????
    Przepadłam, już nie zasnę:>
    Pozdrawiam serdecznie, życząc dalszej pogody = polegiwanie na babcinej ławeczce:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie żartuj, że ten kilim to od babci i jeszcze przez nią robiony??? I Ty kochana po sklepach dywanów szukasz? Ja bym babci takim zzamówieniem sypnęła, że przez kilka lat by się nie wyrobiła;) Aguś, masz psa? Jak nie, to musisz trawkę wiosną dosiać, bo placki masz:)) Wredna jestem, sorek:)
    Buziaki za to zostawiam i to nie Judaszowe;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ławeczki mogę tylko pozazdrościć. Jest śliczna. Szkoda, że syfon nie działa. A tak a prpopos, czy jeszcze gdzieś można nabyć naboje do syfonu ?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ławka nówka-nierdzewka ;) pięknie teraz wygląda w nowej szatce, a kilimek, przepiękna pamiątka :) ach te nasze babcie :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Aguś! Cudowna jest ta ławeczka! Moja mama stwierdziła, że wygląda jak połączone krzesełka z IKEI. I syfon boski - marzy mi się taki turkusowy i chyba na takowy zapoluję.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Czarodziejko, ale ławeczkę wyczarowałaś!! wspaniale wyszło, idealnie! aż się wierzyć nie chce, że to ta sama staruszka!Brawo! a syfonu to szczerze zazdroszczę...Fotki niczym z Weranda Country!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Agnieszko-dziękuję Ci bardzo.
    Ivalia,mam nadzieje ,że przespałaś noc spokojnie, hehe...
    Dorotko,babcia już nie robi takich cudów,bo sił jej brak ale ma jeszcze dwa takie kilimy i powiedziała,że jeżeli będę chciała,to mogę brać.
    A psy mam dwa.Trawa po pieskach,kotkach i tych suszach wygląda jak wygląda .Na wiosnę dosieję,obiecuję.
    Violu,powiem Ci tak szczerze,że nie wiem,czy jeszcze gdzieś można naboje kupić.Nie szukałam nigdy.
    Ikuś-dziękuję.
    Aguś-własnie tez mi się ta ławka z krzesełkami skojarzyła.Podobny stolik by mi się przydał.
    Lusesito-dziękuję za miłe słowa.

    Bardzo dziękuję za wszystkie przemiłe słowa

    OdpowiedzUsuń
  18. Ławeczka jest urocza! Ale ten kilim, to dopiero cudo, tym bardziej, że rączkami Babcinymi robiony!! Syfon też cudny, kiedyś mieliśmy podobny..ale gdzieś przepadł..
    Pięknie u Ciebie:)
    Uściski ślę:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Urocza stylizacja. I nowe oblicze ławeczki (szlabanka?) też cieszy :)

    Wody sodowej z syfonu mi się zachciało, ot co!

    Aga - a Ty może powinnaś przejąć nie tylko kilim, ale i warsztat tkacki...?

    Wakacyjnie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękna metamorfoza ławeczki! A kilimek cudo! To już wiadomo po kim odziedziczyłąś talent do robótek:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. super, lubię oglądać jak stare sprzęty dostają drugie zycie - i w dodatku są wtedy bardzo oryginalne bo nie ma takich 50 w sklepie obok i u wszystkich sąsiadów :)

    bardzo podoba mi się zdjęcie lawendy, to słońce na nim, takie letnie :)

    a kilimka zazdroszczę, też takie pamiętam z dzieciństwa... u Mamy M. się takie zachowały, ale nie takie kolorowe niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Wichrowa, dziękuję Ci .
    Aniu,warsztat tkacki sprawny jeszcze i w całkiem niezłym stanie.Może faktycznie warto zastanowić się nad zaadoptowaniem go?
    Eduś-dzięki wielkie.
    Ula-masz rację.Takiej ławeczki nie widziałm jeszcze u nikogo!!!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. Aguś, ale tam u Ciebie przytulnie...chętnie bym posiedziała na tej ławce:)

    OdpowiedzUsuń
  24. same cudne skarby. Ławeczka pierwsza klasa - ale i tak moim faworytem jest chodniko-kilim... cudne kolory, przepiękny jest... aż szkoda że babcia już takich cudów nie tworzy :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Madziu-zapraszam Cię serdecznie.
    Aniu-dziękuję Ci kochana!
    Pozdrowionka ślę

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze takiej, składanej ławeczki nie widziałam. Bardzo fajnie wygląda. Ja też mam syfon, tylko nie przezroczysty i chyba działa. Muszę sprawdzić ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. LAWECZKA KTO O NIEJ NIE MARZY DO OGRODU Z NASZEGO SWIATA BOLOGOWEGO I NIE TYLKO ::))
    PIEKNIE ODZYLA I ROBI WRAZENIE STARENKIEJ NADAL...
    I SENTYMENTALNA BO OD BABCI.
    SUPER.
    A KOCYKI I KILIMKI UTKANE PRZEZ BABCIE SKARBNICA.

    OdpowiedzUsuń
  28. LAWECZKA KTO O NIEJ NIE MARZY DO OGRODU Z NASZEGO SWIATA BOLOGOWEGO I NIE TYLKO ::))
    PIEKNIE ODZYLA I ROBI WRAZENIE STARENKIEJ NADAL...
    I SENTYMENTALNA BO OD BABCI.
    SUPER.
    A KOCYKI I KILIMKI UTKANE PRZEZ BABCIE SKARBNICA.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ławka fajna, nie widziałam takiej składanej :)
    Ale babciny kilim bije wszystko na głowę.
    Pięknie tam u Ciebie, aż mam ochotę skorzystać z zaproszenia :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  30. Agnes,Pati-dziękuję za odwiedziny i miłe słowa.
    Kasiula-przyjeżdzaj ,zapraszam.Fajnie by było!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten kilim - jest po prostu urzekający :)
    ławeczka, też bardzo ładnie odnowiona

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowna przemiana laweczki, bardo mi sie podoba. ojj tak syfony pamietam :) niezapomniany smak....

    OdpowiedzUsuń
  33. Ławeczka pięknie wygląda po odnowieniu a kilim Babci jak by stworzony do niej. Szkoda ,że sztuka tkania takich pięknych kilimów zanika. Aguś , a może brałaś lekcje tkania u Babci i sama wyczarujesz podobne cuda?
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ławeczka po metamorfozie jest urocza, a jeszcze z tym pięknym kilimem...
    Syfony też pamiętam z dawnych lat;-)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  35. Mogę wpaść na ten pyszny czerwony soczek? W taki upał tak kusi... :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. I wszystko jasne:O)
    Pięknie u Ciebie! A soczek kusi....
    Pozdrawiam.
    J:O)

    OdpowiedzUsuń
  37. Sliczne zdjecia. Piekna laweczka. Pamietam takie. Za to kilimy mnie zachwycily. Sa SUPER!!! Moim marzeniem jest miec taki. Twoj na dodatek nie jest kupiony gdzies w cepelii tylko zrobiony przez Twoja babcie! Jest przepiekny!!! Brak mi slow na pochwaly. Umiesz tez takie kilimy robic? Szkoda, zeby takie wspaniale rekodzielo nie zostalo przekazane dalej. POzdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  38. To juz wiadomo p[o kim masz dar w rękach!!!ławeczka tak do posiedzenie w pięknym ogrodzie!!No i woda syfonowa...miłe wspomnienie:)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. Uwielbiam Aguniu takie metamorfozy...myślę,że ławeczka w nowej szacie czuje sie o niebo lepiej i pięknie wygląda!Ja dziś tez babrałam sie w białej akrylowej i bieliłam komode!Piękna narzuta,barwy cudo!Pozdrawiam Cie cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  40. przyjemna jest ta biel i kolory na niej

    OdpowiedzUsuń
  41. Wspaniała metamorfoza ławeczki! Bardzo klimatyczny mebelek. Wypatrzyłam też ciekawą tacę i oczywiście piękny pęk lawendy o intensywnym kolorze. A moja bura, blee.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  42. Byziaczku,Bree-dziękuję Wam bardzo.
    Ituś-często siedziałam i patrzyłam jak babcia tka ale czy umiałabym sama?
    Florentyna-dzięki wielkie.
    Kama-jasne,że możesz.soku wiśniowego narobiłam dużo a wodę gazowaną zakupimy, bo syfon niestety....
    Asia,Violcio,Aga-dziękuję.
    Kasiu,czekam kochana na zdjęcia Twojej komody.
    Asiaja,Mia-dziękuję dziewczyny za odwiedziny!!
    Pozdrawiam serdecznie i upalnie.Ależ u nas duchota!!!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Przemiana ławeczki bardzo korzystna. I ten pledzik! Cudo!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  44. Skarby babcine- bezcenne.
    Taka ławeczka -unikat.
    Na mój balkon, też by pasowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Imoen, Kamilko-dziękuję bardzo!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  46. Do ławeczek i wszystkiego co na niej i wokół też mam ogromną słabość :) Piękne zdjęcia i klimat :) Pozdrawiam goraco

    OdpowiedzUsuń
  47. Ale fajnie zmienilas ta lawke. Teraz taka bardzo romantyczna. Syfon tez pamietam, nawet gdzies u mamy jeszcze znajduje sie. To byly super babelkowe lata dziecinstwa:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. Udane "przeinaczenie" laweczki, masz jak znalazl do ogrodka, ktorego, powiem szczerze, zazdroszcze ( ale mieszczuchom wolno i bez grzechu).
    Lawenda taka gruba, dorodna a zapach moge sobie tylko wyobrazic.
    Syfonowe czasy znam jeszcze z dziecinstwa, moja ciocia miala taki swiecacy w blekicie, bylam tym urzadzeniem jako dziecko zafascynowana...no bo oranzada wychodzila "za darmo" w domu :)
    pozdrawiam cieplo .

    OdpowiedzUsuń
  49. Sentymentalna ławeczka jest ślizcna, ale ten kilimek to mnie powalił na kolana! Jest cudowny. Brawo dla Babci:)
    Buziaczki
    PS. Syfon przypomniał mi wakacje spędziane nad morzem u mojej cioci. Ciekawe czy jeszcze by sie tam znalazł taki syfonik... i ciekawe czy mozna gdzieś jeszcze kupić do niego naboje!

    OdpowiedzUsuń
  50. Ale cudownie się teraz ta ławeczka prezentuje! A Twoja babcia to prawdziwa cudotwórczyni :-)
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  51. Dluuuga ta lawka!!Niesamowicie duza musiala byc ta kuchnia u babci! Syfony tez pamietam. Moj dziadek mial taki fajniutki czerwony! I ta nazwa WODA SODOWA :):):)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. Chętnie bym taką ławeczkę widziała u siebie w ogródku:) Zdjęcie lawendy przepiękne!! A syfony pamiętam i saturatory uliczne też:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Wieeeeeelkie dzięki za odwiedziny i przemiłe komentarze!
    Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  54. Super ławeczka !!! Pamiętam u mojej babci też takie chodniczki leżały tu i ówdzie. Były i syfony, ale przepadły niestety :(
    Soczek wiśniowy ... mniam pychotka !
    Pięknie u Was, takie swojskie prawdziwe lato!
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  55. Oryginalna ławeczka, a pled ma prawdziwie letnie kolory. Dzieła Babci to istne skarby. Szkoda warsztatu, by nie przepadł. Pozdrowienia zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Agus mam nadizeję że tym razem uda mi się dać kom - bo ciągle mnie wyrzucało.

    Ławeczka świetna - zwłaszcza po metamorfozie. Dobrz e, że ją wygrzebałaś i nadalaś jej drugie zycie. Szkoda by było by stała zapomniana.
    A teraz z Męzusiem możes sobei po ciężkim dniu pracy zasiąść i napić się soczku z bąbelkami.
    Wodę z syfonu pamiętam. Latem to była podstawowa rzecz, która gasiła pragnienie. Syfony mamy w domu do dziś tylko tych naboji chyba juz nikt nie produkuje:) szkoda

    A kilimki takie maja moje babcie, ma moja mama , bedę miała i ja. One takie wełniaczki- kłujaczki :)

    a przesyłka sercowa dotarła ???

    buziole z Podlasia

    OdpowiedzUsuń
  57. Wonderful work!!!

    I love the photo of lavender, it´s gorgeous!!!

    Thank you for all lovely comments!
    They mean the world to me!!!

    Have a wonderful evening!
    Hugs/
    Luiza

    OdpowiedzUsuń
  58. Śliczna ławeczka. Te kilimy to dla mnie swojskie klimaty. Moja babcia też takie robiła. Kilka leży w szafie u mojej mamy, nieźle się zdziwi, jak jej powiem, że tyle kobiet się nimi zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  59. :) Aga cóż za scenerię nam zapodałaś :))) ładnie!!! :) wiesz, że moja babcia też rózne dywaniki robiła, ze ścinków materiałów itp :) i jeszcze są u niej w pokoju, tylko kolorystycznie mi się nie podobają :/ takie bez wyrazu
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  60. Witaj Ago!
    Tak mi się pomyślało "sielanka łowicka" , piękna kolorystyka tego pasiastego materiału bardzo ładnie kontrastuje z białą ławeczką .
    Syfon , pamiętam te butle bo na naszej ulicy była wytwórnia wód gazowanych i często tam chodziłam napełniać identyczne .
    Potem były takie chyba metalowe i kupowało się do nich naboje , wkręcało w główkę butelki , robiło psssyt i syfon gotowy . Czasem napełnialiśmy butelkę wodą z sokiem i mieliśmy szampan.
    Ech , to były czasy , nie to co teraz /heheheh/ -pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  61. Pięknie wygląda biała ławka z dodatkiem tęczy. Mam sentyment do łowickich pasów - fantastyczne są. Szkoda, że babcia już nie może pracować w warsztacie. Dużo zdrowia jej życzę i sił!

    OdpowiedzUsuń
  62. Z rozrzewnieniem wspominam ten syfon... Niestety, Mama go wyrzuciła, zanim zdążyłam zaprotestować. Został mi tylko na pamiątkę... pusty nabój :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...