niedziela, 6 marca 2011

Kuchennie dzisiaj

Chciałabym  pokazać stół ,który trafił w moje ręce w bardzo nietypowy sposób.
Pożyczyłam sąsiadce ( bardzo imprezowej kobitce) stówkę.Tzn.pożyczałam jej  często,oddawała w terminie ale tej ostatniej stówy jakoś  nie kwapiła mi się oddać przez ponad rok.Zauważyłam nawet ,że mnie unika. Pewnego razu okazało się,że się przeprowadza i robi remont w domu po swojej babci. Mój syn  kumplował się z synem sąsiadki i będąc  kiedyś w tym remontowanym domu,zrobił jakieś zdjęcia.Na jednym z nich był właśnie ten stół,który jak się okazało, miał iść na spalenie. No więc wzięłam go ( po uzgodnieniu oczywiście) za  dług....




Takie zgrabne ma nóżki...

Napracował się mój mężuś, bo stół  wyglądał tak:



Od teściowej przywieżliśmy stare krzesła.Są zniszczone,poobcierane. Malujemy je w wolnym czasie na biało.A że wolnego czasu mało to przy stole stoi na razie jedno białe a trzy ciemne....



A może zostawić tak dwa białe i dwa ciemne? Chociaż nie wiem ..Krzesła są ciut za ciemne i nie pasują do blatu...



Dzisiaj do porannej kawki zajadałam się " Psią Budką".Znacie Psią Budkę? Myślę ,że tak.To był bardzo popularny przepis naście lat temu.

Składniki:
70 dkg sera białego trzykrotnie mielonego
1 masło
Utrzeć bardzo dokładnie.Dodać 1 szkl.cukru i 5 żółtek.Cały czas ucierać.
Do 1/2 masy dodać 2 łyżeczki kakao.

Potrzebne jest również 30 zwykłych herbatników.
Herbatniki układamy na folii aluminiowej w trzech rzędach po 5 szt.  Folia musi być szersza od słupków herbatnikowych, żeby można było uformować z nich budkę i całość zawinąć.Na herbatniki wykładamy masę białą  .Na to układamy drugą warstwę herbatników . I  smarujemy masą kakaową.Teraz precyzyjnie podkładamy łapki pod folię i hops: składamy trójkącik Taki właśnie jak budka psia.Tak uformowane ciasto owijamy dokładnie folią i do lodówki.Gdy stępieje górę polewamy polewą.




Pozostając w kuchennym klimacie chwalę się nowym nabytkiem:stojakiem na książkę kucharską.Tzn niekoniecznie musi być kucharska.Stojak stoi w kuchni,więc książka kucharska...




Pogoda dzisiaj była niesamowita.Raz świeciło słoneczko a raz badał taaaki śnieg ,że ciemno za oknem się robiło.



Mimo tego śniegu,pozdrawiam wszystkich odwiedzających słonecznie i wiosennie.

niedziela, 27 lutego 2011

Może być bez tytułu?

Ciągle zimno.Mróz może już mniejszy,słoneczko jakieś takie bardziej śmiałe wychodzi ale i tak zimowo jeszcze.Już od paru tygodni taką swoją własną prywatną wiosenkę w domu sobie organizuję.Narcyzy,krokusy,hiacynty już miały swoje 5 minut , teraz przyniosłam kilka brzózkowych gałązek i czekam aż puszczą zielone listeczki.




Muszę  przyznać,że same gałązki też są fajną dekoracją.Szczególnie ładnie wyglądają na tle jasnej ściany.
A taki "drzewkowy" świecznik kupiłam ostatnio w mojej ulubionej kwiaciarni, do której weszłam ,bo chciałam kupić Babci  Helence prezent...Babci prezent kupiłam ,a jakże, ale sobie również...









Wiosnę poczuł jeden z moich amarylisów.Nigdy tak wcześnie nie wypuszczał pąków. Amarylisami zaraziła mnie moja znajoma.Ona ma ich niezliczoną ilość,w różnych kolorach.Ja swoje mam już ze trzy lata.Zawsze po kwitnieniu podlewam je trochę a pózniej zasuszam.Zaczynam podlewać dopiero w marcu.Budzą się do życia, wypuszczają najpierw pąki,potem liście.W tym roku jeden z nich ,ni stąd ni zowąd ,wystrzelił nagle w górę pąkiem.Musiałam go zacząć podlewać,żeby nie usechł i rozkwitł.Trochę za wcześnie, nie poczekał na pozostałych towarzyszy ale wybaczam mu , bo śliczny jest!





Ten śliczny śpioch ,którego widać na zdjęciu powyżej przyleciał do mnie od Sunsette . Zamówiony,zrobiony w błyskawicznym tempie zachwycił mnie swoją milusińską mordką, rozmiarami i w ogóle..Polubiliśmy się od pierwszego wejrzenia.Dziękuję Ci Agnieszko!!
Troszkę jednak smutny jest .Zastanawiam się nad jakąś sympatyczną  towarzyszką dla niego ...:)))
Aga ,zaradzisz coś?





Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających.
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i życzę dużo energii na nadchodzący tydzień.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Sercowy pościk dzisiaj i .....nie tylko dzisiaj...

Serce-to symbol miłości.
Kojarzy się zawsze z uczuciem,z radością,namiętnością.
I...z walentynkami....Nigdy nie miałam w zwyczaju dekorować domu specjalnie na to hmmm .. " święto".
U nas miłość w domu jest cały rok.Na okrągło.Okazujemy ją sobie nie tylko w Walentynki dlatego  "serc Ci  u nas dostatek".
 Są wszędzie:
-na półce w pokoju



-i przy doniczce
-przy bieliżniarce otrzymane od Kasandry

- i od Uli przy ławeczce wisi


-druciane serducha Alexy zdobią doniczkę


-Alusi serduszka u Macieja w pokoju
-i w przedpokoju


-w sypialni przy łóżku

-i w kuchni,


-i w łazience nawet,

-i jeszcze w sypialni


Wszystkiego najlepszego w ten walentynkowy dzionek życzę wszystkim!!!
Dużo miłości i radości!

niedziela, 6 lutego 2011

Wiosennie.....

Narcyzy i krokusy juz przekwitły.Czekają teraz w piwnicy na wysadzenie na działkę.
Kupiłam sobie wczoraj hiacynty.
Takie małe pocieszenie po tym,co za oknem.Na dworze szaro ,buro i ponuro.Wczoraj wiało i huczało,dzisiaj pada.Jest jakoś tak ciemno i nijako,więc przynajmniej w domu trochę słoneczka w postaci ślicznie pachnących hiacyntów wniosłam.



Tu w niniszklarence.









Takie dwie doniczki kupiłam wczoraj w znajomej kwiaciarni. 
A poszłam tylko po hiacynty......


Bazie przyniesione przez męża z łąki. Jeszcze takie małe i mizerne...
Chociaż nie ma się co dziwić,toż to luty dopiero....



Dziękuję bardzo za wszystkie miłe i serdeczne komentarze.
Cieszę się,że znajdujecie chwilkę ,by do mnie zajrzeć.
Dziękuję i pozdrawiam.

niedziela, 30 stycznia 2011

Co słychać?

I co tam ,panie ,(u dworu) w Oazie..słychać?
Ano cóż.Jakby to powiedziała moja babcia:" Stara bida.Dobrze,ze nowej nie ma".
Wszyscy zdrowi oprócz ...mnie.Grypsko mnie jakieś niedobre dopadło.Głowa boli, sił brak.
Łażę taka śnięta po domu .Coś tam poprzestawiam,pozmieniam i robię zdjęcia.













A teraz nieco drastyczne zdjęcia.
Po lewej mój przyszły "salun" a po prawej kuchnia będzie...kiedyś.
Na razie wygląda to wszystko jak wygląda ale powoli zmierzamy do celu.
Tempo co prawda żółwie ale nadzieja na koniec jest.


Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze.
Trzymajcie się zdrowo!
Pozdrawiam

sobota, 22 stycznia 2011

Cebulowa kolacja


Tego ,jak zdrowa jest cebula, nie trzeba raczej tłumaczyć nikomu.
Najlepsza i najskuteczniejsza jest oczywiście  surowa ale ja też uwielbiam duszoną.
Niie każdy lubi cebulę.Wiadomo, kwestia gustu .U  nas w domu jak nas czworo,tak we troje cebulę lubimy i jemy.Nie je tylko Maciej ale  z niego taki niejadek,że łatwiej wyliczyć ,to co lubi ,niż to czego nie lubi.
Zostało mi po Świętach BN trochę oleju lnianego.Wyrzucić szkoda, tym bardziej,że u nas dostępny jest tylko w okresie świątecznym.
Pokrojona w cienkie plasterki cebulka,posypana wegetą i polana tym właśnie olejem jest super pyszna.
Musi być jednak jedzona tylko na kolację, bo po takim śniadaniu,to nie wiem ,kto wytrzymałby ze mną osiem godzin w pracy...(...)
A teraz ,mimo że ,zęby już umyłam,oddech mam megacebulowy!



Niedawno odkryłam przepis na smażone krążki cebuli.Robiłam już kilkakrotnie.Świetne!.

SMAŻONE KRĄŻKI CEBULI


SKŁADNIKI:
  • 4 duże cebule
  • 2 jajka
  • mąka
  • 5 łyżek stołowych tartej bułki
  • olej
  • sól do smaku
PRZYGOTOWANIE:
Cebulę obrać i pokroić w prążki grubości 0,5 cm. Jajka ubić i posolić, krążki cebuli obtoczyć w mące, jajku i bułce tartej. Smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron. 


Cebulowo wszystkich pozdrawiam!!
Bez buziaków dzisiaj!!