Długi majowy weekend minął mi bardzo szybko. Dwa dni byłam na weselu.Wytańczyłam się,najadłam.Ogólnie bardzo fajnie.Dzisiaj odpoczywaliśmy.Mnie,wstyd się przyznać, ale bolą wszystkie mięśnie od tych hulanek.Kondycji nie mam w ogóle.
Do południa dzisiaj nie padało,więc trochę czasu spędziliśmy na podwórku.
Zrobiłam kilka zdjęć ogródka.Jest pięknie,kolorowo ,pachnąco.
Mąż kosił w sobotę trawę ale część zostawił.Tak pięknie wyglądają w trawie stokrotki,mniszek i śmietanki.Nie wiem jak te kwiatuszki faktycznie się nazywają ale my zawsze mówimy na nie śmietanki.
Pięknie też wygląda działka w tej części bardziej zadbanej.
W domu zakwitł mi kolejny amarylis.Dla mnie cudo po prostu!
Czekam jeszcze na białego.
Na drzewach biała piana.
Ushi i 13ka narobiły mi ochoty na miodek z mniszka.A zielska tego u mnie dostatek ,więc specyfik zrobiłam.
Miodek rewelacyjny.Moje chłopaki z chlebem i masłem pałaszują.Jutro planują urwać jeszcze na jedną porcję miodku,żeby wystarczyło im na całą zimę. Nie ma sprawy.Jak nazrywają to zrobię.
Pozdrawiam wszystkich gorąco!!!




